Syknąłem cicho gdy ktoś przygniótł mnie do ziemi. Szybko strąciłem
napastnika a raczej napastniczkę. Spojrzałem na nią z gniewem płonącym w
złotych oczach.
-Odbiło ci, mała? -burknąłem nieprzyjemnie.
Wystawiła pazury i zjeżyła się gotowa do ataku. Zignorowałem tę pozę.
-Ja wcale nie jestem mała-odezwała się.
-Ale duża też nie-odparłem przypatrując jej się i powoli uspokajając.
-Co TY tu robisz?-rzuciła szybko znowu się jeżąc.
Rozbawiony zmierzyłem ją wzrokiem.
<Piaskowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz