piątek, 31 lipca 2015

Od Wilczego Serca C.D Sójcze Pióro

- Wiem. - powiedziałem przeszukując krzaki.
Nagle usłyszeliśmy syczenie.
- Co on znowu zrobił? - syknęła Sójcze Pióro.
Pobiegliśmy tam.
Znaleźliśmy Martina... Otoczonego przez grupę kotów i Jessy.
Zorientowaliśmy się też, że kawałek za nim jest mała, ale jednak przepaść do Ciemnej Rzeki. Futro kocura było nastroszone, a pazury wysunięte.
Od razu skoczyliśmy na inne koty.
Został sam z Jessy.
- Co, Martin, - spojrzała mu prosto w oczy - chyba mnie nie zaatakujesz, hę?
Nie daj się oszukać! Myślałem.
Martin stał jak zaczarowany.
Po chwili jednak zasyczał i skoczył na kotkę.
Szybko pokonałem swojego przeciwnika i ruszyłem na pomoc Martinowi, ale inny wróg mnie zatrzymał. Znów walczyłem.
Nagle Jessy skoczyła na Martina tak, że spadł w przepaść...
Zdążył jednak wbić pazury przednich łap w ziemię. Już myślałem, że wroga kotka spadła, ale ona wbiła mu pazury w tylną łapę i wisiała tak.

Skoczyłem na przeciwnika i wgryzłem mu się w kark. Uciekł. Zacząłem biec w kierunku przepaści. Martin kopał kotkę drugą tylną łapą, ale ona dalej się trzymała.
- Spadaj! - jęknął.
Zaczął się powoli zsuwać .
Wreszcie kopnął ją tak mocno, że go puściła i po chwili zniknęła gdzieś w wodzie.
Złapałem go za kark i wyciągnąłem.
Jego łapa, którą trzymała kotka, była cała w ranach.
Martin popatrzył w przepaść.
- Ona... - powiedział cicho.
Popatrzyłem na niego ze współczuciem.
- ONA LATAŁA! - krzyknął.
Zaśmiałem się.

Sójcza? Skaczesz? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz