poniedziałek, 10 listopada 2014

Od Brzozowego Kwiatu

Odeszłam od ciała Śnieżnego Pazura. Natknęłam się na mojego ukochanego.
- Och witaj najdroższy ukochany mój.
- Cześć skarbie.
- Nie skarbuj mnie tu.
- Co tam?
- Śnieżny Pazur nie żyje...
- ...
- No niestety...
Nie zauważyłam że stoję nad rwącą rzeką. Ziemia nad moimi łapkami się zawaliła. Porwał mnie prąd.
- BRZOZOWY KWIECIE!
Lwi Pazur skoczył za mną do wody.


- LWI PAZURZE! RATUJ!!!!!

<LP?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz